wtorek, 10 lipca 2012

005.


Otworzył oczy, powoli podnosząc się do pozycji siedzącej. Westchnął głośno przecierając dłońmi oczy. Poczuł dobrze znany mu zapach – dym tytoniowy, pomieszany z wodą po goleniu od Armaniego. Od razu przypomniało mu się zdarzenie z rana.
Zayn, myślał, co ja bym bez niego zrobił?
Pomimo okropnego poczucia uśmiechnął się pod nosem na myśl o przyjacielu. Przy Maliku i innych nie ukazywał tego, że potrzebuje kogoś do wsparcia, pokazywał kogoś kim nie był. Liam jest wdzięczny Zayn’owi, po prostu się do tego często nie przyznaje.
 Rozejrzał się pomieszczeniu, czyli po własnej sypialni. Jego uwagę przykuł regał z mahoniowego drewna, a dokładniej rzeczy, które znajdowały się na jednej z jego półek. Były to głównie ramki ze zdjęciami i albumy.
Wstał z łóżka, ciągnąc za sobą ciepłą kołdrę.
Było mu zimno. Bolało go gardło. Miał katar. Czuł się fatalnie.
Podszedł do szafy. Jedną ręką, podtrzymywał pierzynę, a drugą przeglądał ubrania. Zdecydował się na czarne dresy, biały podkoszulek oraz ciemną bluzę. Nałożył na siebie ciuchy, po czym udał się na dół. Przeszedł do kuchni, gdzie nastawił czajnik z wodą. Oczekując na zagrzanie się wody patrzył pusto w podłogę. Starał się nie myśleć o niczym. Co mu nie wyszło, bo już po chwili widział przed oczami swój sen.
Liam zacisnął mocno powieki, podnosząc głowę ku sufitu. Otarł samotną łzę, która przed chwilą spłynęła z jego oka, gdy usłyszał charakterystyczny gwizd. Wyłączył gaz, z górnej szafki wyjął czerwony kubek. Sięgnął po herbatę, która stała nieopodal kuchenki.
Yorkshire Tea.
Jego ulubiona.
Potrząsnął głową, starając się wyrzucić z siebie te myśli.
Wrzucił do kubka woreczek herbaty, po czym zalał ją wrzątkiem. Wziąwszy parujący napój, udał się do sypialni.
Herbatę postawił na podłodze, blisko regału. Sięgnął po kołdrę, którą wcześniej zostawił przy szafie, oraz wziął jeszcze dwie poduszki. Uważając na gorące picie rozłożył poduszki, następnie delikatnie usiadł przy mahoniowym meblu. Oparł się o poduszki, wziął pierwszy lepszy album i przykrył się kołdrą. Upił łyk cieczy, sykając, gdy spostrzegł, że poparzył sobie język. Odstawił czerwony kubek na bok, otwierając album ze zdjęciami.
Pierwsze zdjęcie – on, Louis, Niall, Zayn oraz Harry w domach jurorskich, śpiewający Torn.
Pierwsze łzy.
Drugie zdjęcie – on, Louis, Niall, Zayn oraz Harry, uśmiechnięci, cieszący się z przejścia do dalszego etapu.
Drugi potok łez.
Kolejne zdjęcia – Louis i Harry, bawiących się w Larry’ego, śmiejący się Niall, uśmiechnięty wujek Simon, Zayn zajadający się kurczakiem, on sam oglądający mecz w telewizji, Horan grający na gitarze, Louis rozmawiający przez telefon, Harry w samych bokserkach, Zayn z wystawionym językiem, Liam poprawiający wyprostowane włosy w lustrze, Malik i Payne, śpiący razem w samochodzie, Niall przytulający Styles’a, Zayn ścigający się z Harrym, Louie śmiejący się na podłodze z wygłupów blondyna i.. Liam w mocnym uścisku Louisa.
Kolejne łzy.
Ciemny blondyn szybkim ruchem zamknął album. Schował głowę między kolana, nie powstrzymując płaczu. Był rozdarty. Oglądając zdjęcia z chłopakami przypomniał sobie wszystko. Te pierwsze spotkania, gdy kontakt z Louis’em nie wpływał na niego tak jak teraz, gdy Louie był tylko jednym z przyjaciół.
Dochodzi listopad, niedługo minie pół roku odkąd ich znam, pomyślał, I dokładnie 8 miesięcy odkąd zdałem sobie sprawę, że jestem zakochany. Zakochany, w jednym ze swoich przyjaciół.
Wybuchnął głośniejszym płaczem, kuląc się na podłodze. Podciągnął kolana do klatki piersiowej, chowając w nich głowę.
Muszę być silny.
***
Oh, how I wish, that was me.
Zayn zakończył piosenkę, swą ostatnią partią, po czym sięgnął po wodę.
- Było świetnie! – pochwaliła chłopców Molly, nauczycielka śpiewu zespołu – Szkoda, że nie ma Liam’a. Przećwiczymy jeszcze parę razy z nim I wish i zajmiemy się za Up All Night. Jakieś pytania? – popatrzyła na członków 1D, którzy przecząco kręcili głowami – Dobra, rozumiem. – uśmiechnęła się i odeszła od grupki przyjaciół.
Niall i Harry poszli do studyjnego bufetu, uprzednio odbierając zamówienie od ekipy. Głównie chodziło o kawę i jakieś słodycze.
Natomiast Zayn i Louie usiedli na kanapie. Nie rozmawiali, siedzieli w ciszy.
- Zayn, chodź na chwilkę. – zawołał Paula, serdecznie uśmiechając się do Czarnowłosego. Malik, nie podzielając entuzjazmu Higginsa, wstał i skierował się do menagera.
- Hm? – mruknął chłopak, przecierając dłońmi oczy.
- Nie wiem, no znaczy w sumie to wiem, co o mnie sądzisz. – stwierdził, przypominając sobie ostatnią sprzeczkę zespołu – Ale.. co się dzieje z Liam’em?
- Interesuje cię to? – Zayn prychnął pod nosem, odwracając się na pięcie. Paul jednak szybko chwycił chłopaka za łokieć i przyciągnął bliżej siebie. – Puść mnie. – warknął Malik.
- Zayn, naprawdę mi na Was zależy. – powiedział menager, patrząc prosto w piwne tęczówki bruneta – Widzę, że najchętniej byś zmienił menagera, ale proszę.. daj mi szanse. – w oczach Higginsa Czarnowłosy dostrzegł.. ciepło, którego nigdy nie widział w tęczówkach menagera.
Może naprawdę się martwi?
Może naprawdę mu zależy?
- Liam złapał jakiegoś wirusa, chyba. – uległ – Gorączka, dreszcze, katar, ból gardła. W sumie, to normalne na te porę roku. – wytłumaczył.
- Oh, no to źle. Załatwić mu jakiegoś lekarza, jak sądzisz?
- Hm.. wydaję mi się, że nie, na razie nie. Ale.. dzięki.
Zayn uśmiechnął się lekko w stronę Paula i popatrzył na jego rękę, która wciąż trzymała łokieć Malika.
- Ah, przepraszam. – mruknął i zabrał rękę. – A.. wiesz może, czemu Liam jest od pewnego czasu.. taki.. hm.. – zastanawiał się nad odpowiednim słowem – inny? Chodzi smutny, nie cieszy się z niczego, zapomina tekstów.
- To już jego sprawa, Paul. Wiem, o co mu chodzi, ale niestety, nie mogę tego Ci powiedzieć, wybacz. – szepnął, wpatrując się we własne buty. – Mogę już iść?
- Tak, tak.
Odwrócił się na pięcie i zrobił krok w stronę kanapy.
- Zayn… - usłyszał za sobą głos Paul’a. – Dziękuję. – dokończył, gdy Malik patrzył na niego przez ramię.
Czarnowłosy uśmiechnął się i skierował ku sofie.
Gdy doszedł do meblu, zauważył jak rozpromieniony Louie rozmawia z kimś przez telefon.
Pewnie z El.
Zayn nie chciał podsłuchiwać, ale coś go korciło i jednak to zrobił.
- Ale, że Kuba? – zaśmiał się lekko Louis – Tak, tak wiem, kochanie. A nie preferowałabyś Francji?
Kuba to taka wyspa, Francja państwo. Czyżby Lou chciał gdzieś zabrać Eleanor? O Boże.. co z Liamem?
- Rozumiem, okej. Czyli o ósmej? Dobra, zadzwonię, na pewno. Nie zapomnę, obiecuję. Tak, pogadam z Paul’em. Raczej się zgodzi, okej. Dobrze, pa. Kocham cię, nie ja bardziej, nie ty, ja.
Lekko przesłodzone mają te dialogi.
- Kocham Cię, babe, pa. – Tomlinson rozłączył się, przez parę sekund z wielkim uśmiechem wpatrywał się w ekran swojego telefonu, po czym spojrzał na Zayna. – Co tam, pięknisiu?
Możliwe, że rozmowa z Eleanor go tak.. uszczęśliwia?
- Całkiem w porządku, a u Ciebie, pasiasty?
- Wręcz niesamowicie! – poruszył zabawnie brwiami. – Pozwolisz, że oddalę się na parę ckliwych minut? – spytał, po czym wstał z kanapy i podśpiewując I believe I can fly, I believe I can touch the sky udał się do łazienki.
Zayn pokręcił głową z rozbawienia.
Zaraz jednak doszły do niego poczucia winy. On jest z Louisem, Niallem i Harrym, uśmiecha się, żartuje, a Liam jest sam we własnym mieszkaniu i pewnie znowu płacze.
 - Przyjaciel na medal. – szepnął do siebie z ironią w głosie.
***
            Usiedli wszyscy razem w mieszkaniu Harry’ego i Louis’a przed kominkiem. Niall rozpalał ogień, Liam ogrzewał swoje ciało i cicho rozmawiał z Zayn’em, natomiast Louis i Harry przygotowywali późną kolację w kuchni.
- Chłopcy, a może obejrzymy jakąś komedię? Dawno nie spędzaliśmy razem czasu. – zaproponował Horan, patrząc w ogień, jakby był zahipnotyzowany.
- Dobry pomysł. – stwierdził Zayn, uśmiechając się lekko i obejmując Liam’a ramieniem.
- Prawdziwy Ziam się szykuje. – zażartował Harry, który przed chwilą wszedł do salonu. Potem dało się usłyszeć tylko głośny, irlandzki śmiech Niall’a.
- Harry, macie jakieś dobre filmy? – spytał cichym oraz zachrypniętym głosem Liam, owijając się mocniej kocem w kratkę.  
- No jasne, to w końcu dom mój i Louis’a. – uśmiechnął się – Komedia? Horror?
- Może być horror! – krzyknął Tomlinson z kuchni.
- Co powiecie na Szósty Zmysł?
- To ten z Brucem Willisem?  - spytał Zayn, patrząc na okładkę płyty, którą trzymał młodszy.
- Tak, oglądałem raz. Całkiem fajny. – stwierdził, patrząc na opis filmu. – Liam, chcesz może herbatę na rozgrzanie?
- Nie, nie musisz, dzięki.
- To zrobię Ci. – mruknął Harry i pobiegł do kuchni.
- Czy Liam nie powiedział ‘’ Nie ‘’ ? – spytał tępo Niall, spoglądając na Zayn’a.
- Tak, tak powiedział, no cóż.. to przecież jest Harry. – sprecyzował mulat, uśmiechając się do blondyna.
Po chwili do salonu przyszedł Louis z Harry’m. Starszy miał 5 małych talerzy w prawej ręce i jeden talerz z kanapkami w lewej ręce, chłopak z loczkami niósł herbatę dla Payne’a.
- Zamierzacie oglądać film w kominku? – spytał Louie, chichocząc.
Boże, jak ja kocham ten śmiech, pomyślał Liam.
Chłopcy przenieśli się na sofę i fotele, a Harry włączył film. Lou porozdawał talerze, a gdy doszło do Liam’a, ciemny blondyn spuścił wzrok i oblał swoje policzki dorodnymi rumieńcami.
Fabuła filmu naprawdę wciągnęła chłopców. Oglądali w ciszy, zapatrzeni w plazmowy ekran.
- O kurde, już 21? – spytał Louis, dostał w odpowiedzi pomruki, które znaczyły, że tak, jest 21. – Przepraszam chłopcy, ale miałem zadzwonić do Eleanor około dwudziestej, zaraz wracam.
Liam posmutniał. Miał ochotę się rozpłakać. Zacisnął dłonie w pięści i mocniej wtulił się w Zayn’a. Brunet zrozumiał przesłanie i zaczął delikatnie gładzić plecy Liam’a.
Louis nie wraca już 20 minut, a miał wykonać tylko jeden głupi telefon do Calder, myślał Payne.
Jak na zawołanie, parę sekund po przemyśleniu chłopaka, Tomlinson zjawił się w salonie, nadal dyskutując przez telefon.
- Serio, Paul? Ale, że naprawdę? Dzięki! Pięć dni? Okej. Nie, to poradzę sobie.. A chcę ci się? No faktycznie. – zaśmiał się lekko. – Czyli zarezerwujesz? Dobra, tak dwuosobowy. Dzięki! Stary, jesteś najlepszy! Jutro o 10, zrozumiałem. Okej, dzięki! Cześć, miłej nocy! – Louis skończył połączenie, a Harry zastopował na chwilę film. – Nie uwierzycie, co wymyśliłem.
- Oświeć nas. – poprosił Niall, spoglądając kątem oka na Tomlinsona.
- Jutro o 10 mam samolot do Francji. – uśmiechnął się – Zabieram tam Eleanor, no wiecie, chodzimy już ze sobą pół roku.
- Jak to? Na ile? – zdziwił się Harry.
- Na jakieś pięć dni. Spokojnie, wam też załatwiłem urlop. – posłał przyjaciołom ciepły uśmiech.
Nastąpiła chwila ciszy, którą przerwał Liam.
- Ale po co?! Przecież mieliśmy ćwiczyć piosenki, Louis. Nie możesz zaniedbywać spraw zespołu przez Eleanor! – krzyknął chłopak, za późno gryząc się w język.
- Ja?! Ja zaniedbuję sprawy zespołu przez Eleanor? Eleanor? Kurwa, Liam, błagam, cię! – warknął. – Przypominam Ci, że to ty przez ostatnie tygodnie spieprzasz próby, nie pamiętasz piosenek i się obijasz! – zaczął wyliczać – A do tego, olewasz nas! Co sodówka Ci do główki strzeliła, Panie Payne?
- Ja..
- Tak, ty! Mam już tego dosyć, rozumiesz? Już dawno chciałem ci to wszystko wygarnąć, ale teraz sam zacząłeś, zaczynając temat o El, idioto! – zaczął zbliżać się do Liama.
To boli.
Liam nic nie mówił. Było mu głupio, wstyd i rozdzierał go wewnętrzny ból.
- I co teraz jakoś ucichłeś? Mocny na początku, a potem co? – stał z nim twarzą w twarz.
- Dobra, przestańcie! – krzyknął Zayn – Starczy, okej? Jesteście przyjaciółmi, jak wy się zachowujecie? - stanął między nimi, odpychając Louis’a.  – Odczep się od Liama, dobra?
- A ty znowu go bronisz! Zawsze będziesz to robił, nie? Bo co? Czemu? Biedny Liam nie poradzi sobie bez ciebie? – prychnął głośno.
Harry i Niall przyglądali się kłótni. Styles chciał coś zrobić, ale nie miał pojęcia po czyjej stronie stanąć. A Horan? On stał i patrzył się na to wszystko, nie przejmując się łzami, które spływały z jego oczu.
- Może dlatego, że tak robią przyjaciele? – odpowiedział Zayn
Louis nie wiedział co odpowiedzieć, postanowił zakończyć kłótnie, nie zważając na słowa Malika.
- Dzięki, Liam. Pokazałeś jakim egoistycznym dupkiem jesteś, i wiesz co? Ani trochę nie żałuję moich słów.  – odwrócił się na pięcie, kierując ku wyjścia z mieszkania.
Ciemny blondyn stał na środku salonu ze spuszczoną głową. Bawił się swoimi palcami, dławiąc się łzami. Trząsł się ze strachu lub z zimna.
To moja wina. Po co ja to wszystko zacząłem? Jestem.. egoistycznym dupkiem.
Zayn szybkim ruchem przygarnął przyjaciela i mocno przytulił, pozwalając na to, aby Liam wypłakał się na jego ramieniu.
Niall bez słowa wybiegł z mieszkania, połykając słone łzy. Harry nadal obserwował wszystko, nie odzywając się ani słowem.
- To.. ehm..- zaczął Zayn, czując jak Liam powoli usypia w jego uścisku. – Pójdziemy już – szepnął.
- Zayn.. – mruknął Harry, niepewnie patrząc w tęczówki chłopaka.
- Tak? – spytał cicho, podnosząc wzrok na przyjaciela.
- Mogę pójść z wami? Nie chcę tu być jak Louis wróci, będzie wkurzony i ja.. boję się.
Zayn uśmiechnął się smutno do bruneta, szepcząc ciche:
- Chodź Harry.

__________________________________________
Przedstawiam najdłuższy rozdział w historii moje pisania (; ponad 2000 słów.
Co ja o nim sądze? Yhm.. Szczerze to podoba mi się wstęp z Liam'em, sytuacja w studiu, ale za nic na świecie nie podoba mi sie kłótnia w mieszkaniu Larry'ego, czemu ? Nie mam pojęcia. W mojej głowie, wyobraźni, to wyglądało o wiele lepiej, przysięgam!
Rozdział pisałam po 2 w nocy, więc byłam leciutko zmęczona - słabe usprawiedliwienie, ale jakieś jest.
Nie mam pojęcia co robić z moimi innymi opowiadaniami (i-wanna-be-drunk-with1d i gottatobeyou-onlyyou ; oba na blogspocie ) Zastanawiam sie nad zawieszeniem.. Pomysłów na nowe rozdziały co do tych 2 opowiadań mi brak, teraz najłatwiej mi sie pisze tego bloga o LiLo (:
No cóż, mam już wszystko zaplanowane.
Cieszę sie, że (według mnie) w tym rozdziale jest jakaś akcja, a co wy sądzicie?


DZIĘKUJE ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE! 
Kocham to, w jaki sposób komentujecie! nie ma spamów, reklam do swoich blogów, tylko (miejmy nadzieję, że szczere) opisy! (:
I tu odpowiadam na jedno pytanie:
ByMyBooBear - Przykro mi, ale wszystko kiedyś musi się skończyć! <3 Pozdrawiam! xx

Jejuu, nieźle sie rozpisałam ;o
Mam nadzieję, że rozdział przypadnie wam do gustu, KOMENTUJCIEE! :) 

do następnego! xx 




19 komentarzy:

  1. szczerze? rozdział jest zajebisty, taki szczery i wrażliwy. W momencie kłótni aż się popłakałam. Kocham takie rozdziały, takie cudowne. Fajnie by było gdyby Liam był z Zaynem, Zayn jest taki kochany, ale to w sumie blog o Lilo lol :D
    Kocham tego bloga i nie zawieszaj I wanna be drunk when i wake up bo również jest to zajebisty blog i go czytam :) Byłabym wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejuuu.. Naprawdę musisz go kończyć ? rozumiem że musi nadejść koniec, ale to smutne. Może wtedy zaskoczyłabyś nas następnym opowiadaniem ? Hah, jak zawsze ja i moje prośby piękny rozdział, i nie wiem o co Tobie chodzi z tym, że nie podoba Ci się kłótnia. Przecież sama się aż poryczałam. Biedny Liam, Głupi Lou, I Zayn który tak opiekuje się Liamem ;( to jest śliczne. Genialna jesteś *le klęczę i Cię wielbię* <3 mam nadzieję że W KOŃCU NASZ LOUIS ZROZUMIE że to zabolało Payne :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz talent do pisanie, nie zmarnuj go.
    Czekam na następny.
    Zapraszam do mnie, nowy rozdział : http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż, nieźle, rozdział jest naprawdę mega długi i strrasznie mi się to podoba :D W każdym razie, uwielbiam to, jak opiekuńczy jest tutaj Zayn. A Louiego najchętniej dźgnęłabym prosto w brzuch, żeby się opamiętał. On powinien tam zabrać Liama, no :c Ta kłótnia była taka... nie w porządku. No nie wiem, biedny Niall i biedy Hazza, musieli na to patrzeć.
    No nic, będę czekała na nowy i może Lou kiedyś zrozumie że jest wrednym kutasem. Przepraszam, to się więcej nie powtórzy :)
    Tymczasem zapraszam na mojego bloga:
    ("nie ma spamów, reklam do swoich blogów" - przepraszam? :D)
    http://wanna-hold-you.blogspot.com/

    Dużo weny i tak dalej, XX

    OdpowiedzUsuń
  5. okey, wow. strasznie mi szkoda Li, bo przecież nie jest niczemu winnien a tak mocno cierpi. Co do Zayna, to sama chciałabym mieć takiego przyjaciela. A lou to dupek, yhym, dupek. tylko El mu w tek jego pustej głowie. jak on mógł zacząć tak krzyczeć na biednego Liama. Cholera udusiłabym. A Niall, czemu tak zareagował? Troszkę tego nie rozumiem, ale cóż. I znowu Zayn pokazał się z jak najlepszej strony. I wg to zdanie Hazzy, że Lou przyjdzie to będzie zły, i że się boi, to brzmi tak jakby ten go katował czy cuś. I ogółem, zajebisty rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. może jestem dziwna, ale takie rozdziały gdzie się ktoś kłuci i rani siebie wzajemnie lubię najbardziej, tak więc rozdział mega. jestem tylko ciekawa kiedy Liam pęknie i wyda się co czuje do Lou ;)


    http://make-this-something-more-1d-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. a mi się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiesz co dobre i tyle; p

      Usuń
    2. nie znasz się. Napisz lepsze to wtedy pogadamy.

      Usuń
  8. Kobietoooo ! po prostu U-M-A-R-Ł-A-M !
    Rozdział fenomenalny !!!
    * Kłótniaaa, jprd, ale Loui się uniósł ! nie mam pytań, Boże żeby on się jej tylko nie oświadczy !
    * Hazz, że on się go boi ? jprd, paaaranoja ! O.
    O
    * Li, jejuu powiedz mu co Ci leży na sercu i olej ! ( wiem z własnego doświadczenia ! )
    * Zaaayn, broń go ! świetna postawa, choć nigdy bym się tego to Tb nie spodziewała !
    * postawa Paula, zdziwieniee! i Zayn też był ;D
    KOCHAM, CZEKAM NA NN.
    @kika1613

    OdpowiedzUsuń
  9. Hey. Zapraszam na ZIALLA : http://let-the-other-side-also-be-heard.blogspot.com/2012/07/prolog.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awww. Sorka miałam się nie reklamować. asz.. :/ przepraszam.. *_*

      Usuń
  10. Boże, płakałam, ta kłótnia...
    Tak cholernie żal mi Liama. Ja bym chciała żeby on powiedział też Harremu, bo chyba miałby wtedy też większe wsparcie bo nie wydaje mi się, żeby Hazz go nie zaakceptował.
    Zayn jest tu tak cholernie kochany :P Aż mi się żal zrobiło, że nie mam takiego przyjaciela :c Co by było, gdyby Li mu nie powiedział? To byłoby straszne, musiałby sam być ze swoimi problemami... nikomu bym tego nie życzyła.
    Trochę zdziwiło mnie jak zareagował Niall, ale trochę rozumiem, ja też bym nie chciała żeby moi przyjaciele się tak kłócili.
    Harry i jego tekst o tym, że boi się Lou do końca mnie rozkleił. No bo to takie słodko smutne. Ja też bym tam nie chciała, żeby późno w nocy do mojego mieszkania wpadł wściekły kutas.
    Wybacz tego wściekłego kutasa, ale po tym rozdziale najchętniej wykastrowałbym Louisa. No bo biedny Liam tak cierpi a on na niego naskakuje no! Jak można być takim ludzkim gównem! Jaki dupek no! i jeszcze Elżul ma z nim do Francji jechać, no! To prawda, może Liam zawala troszkę próby, ale to nie powód, żeby się na niego tak wydzierać! I on ich nie olewa, tylko nie może pogodzić się z tym, żę spędzanie czasu razem wiąże się też ze spędzaniem czasu z Lou. No bo to boli, gdy kogoś kochasz a ten ktoś bez przerwy gada, jak to kocha inną osobę i jacy są razem szczęśliwi.
    Bardzo podoba mi się ten Liam przeglądający stare zdjęcia, i Paul który pokazuje, że jednak się o nich troszczy, choć powinien okazywać to częściej i bardziej wylewnie, i postawa Zayna, i ta kłótnia. Lubię takie momenty, na których można popłakać, a to był właśnie taki moment.
    A sie rozpisałam! Dobra, to traz tylko, czy mogłabyś informować mnie na twitterze? @Fuck_You_ILW :] No i teraz na koniec zaproszę cię na dwa słaby, bardzo słaby blogi, które prowadzę: http://run-in-this-direction.blogspot.com/ oraz http://what-is-wrong-harry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Super. Kocham ten blog, żal mi Liam'a...:c jak Louis na niego nawrzeszczał.:( biednyyy ale piszesz cudnieee♥ proszę błagam dodaj szybko nowy rozdział.!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nowy rozdział prroszzzę! :D ps. Blog zajebisty! ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. wróciłam z obozu i miała suprise - nowy rozdział (: ta kłótnia jest super! nie że się pokłócili ale fajnie to rozpisałaś. czekam na kolejny xx

    OdpowiedzUsuń