środa, 27 czerwca 2012

004.


Przekręcił się na bok, po raz setny, starając się zmienić pozycję do spania. Owszem, Harry cierpiał na bezsenność. Szybko wybudzał się ze snu, miał problemy z zasypianiem, a jego styl życia mu w tym nie pomagał. Brunet westchnął głośno, prostując się na łóżku. Spojrzał na zegarek, stojący na szafeczce, która znajdowała się obok łóżka.
2:01, no pięknie . Pomyślał. Wiedział, że musi wstać około ósmej, był również świadomy tego, że raczej już dziś nie zaśnie. Do godziny dwunastej wraz z Zayn’em opiekował się chorym Liam’em. Następnie od razu rzucił się na łóżko, z chęcią zaśnięcia. Jak widać, nie wyszło mu.
Warknął, przecierając mokre policzki kciukiem. Miał już tego dosyć. Chciał dać upust emocjom, a w nocy raczej nikt go nie usłyszy. Harry’ego przygnębiało to, że nie mógł spać. Sądził, że zachowuje się jak dziecko, płacząc w nocy, z powodu bezsenności.
Chociaż, nie powinien zrzucać winy na jego problemy, dotyczące tak zwanej bezsenności. Nie mógł spać, faktycznie, ale jego myśli od paru godzin nie zajmował nikt inny, jak sam Payne. Styles zaczął się martwić o przyjaciela. Gdy wraz z Malikiem wyszli z mieszkania Liama, zostawili go tam śpiącego, z gorączką.
Co się dzieje z Liamem? Czemu Zayn nie chce mi powiedzieć? O co mu chodziło, gdy powiedział ‘Mi też nie jest trudno żyć z tym, że poznałem prawdę. ‘ ?
Prowadził rozmowę z samym sobą, w myślach.
Chciał oderwać się od tematu Liama.
Udało mi się, bo już po paru minutach jego myśli kierowały się do nieprzespanych nocy w rodzinnym Holmes Chapel. Nadal pamięta nocne kłótnie rodziców, jeszcze przed rozwodem. Harry miał wtedy 8 lat, ale do końca życia nie zapomni jak jego ojciec podniósł rękę na matkę. Doskonale to pamięta – głos rozbitego szkła, cisza, przeprosiny, trzaśnięcia drzwiami. Wiele osób myśli, że życie Styles’a od zawsze było takie kolorowe, ci ludzie po prostu nie znają prawdy, tylko tyle.
Zwykle, gdy nie mógł spać, przez kłótnie rodziców, chodził do Gemmy, starszej siostry, która również płakała po nocach.
Chłopak uśmiechnął się lekko na wspomnienie wspólnych, nocnych rozmów, które zacisnęły więzi między rodzeństwem.
Zwykle siadali obok siebie na łóżku, pod kocem, przytuleni do siebie. Potrafili spędzić tak całą noc, czasem parę godzin, zasypiając nad ranem.
Nie zorientował się nawet, gdy większy potok łez zaczął wylewać się z jego oczu, niczym wody wodospadu. Otarł je kołdrą i po raz kolejny zaczął się wiercić na łóżku, przeklinając pod nosem. Uderzył, z całej siły, ręką w łóżko, chcąc wyładować swoją złość, po czym znowu przetarł wilgotne oczy.
Mam dość.
***
Minęły już dwa tygodnie. Równo dwa tygodnie temu ostatni raz ją widział na lotnisku Heathrow, czekając na jej lot do Manchesteru. Tęsknił za jej piwnymi oczami, które okrywały wachlarze rzęs, idealnymi ustami, lekko falowanymi włosami. Było mu brak jej ruchów, zapachu, pocałunków.
Chciał rzucić wszystko i do niej polecieć, zrobić cokolwiek, aby mógł ją chociaż zobaczyć i sprawić, żeby poczuła się bezpieczna, obejmując ją ramionami.
Nigdy nie sądził, że można za kimś tak tęsknić.
Louis po prostu po raz pierwszy się prawdziwie zakochał. Doznał realnej, silnej miłości.
Westchnął głośno, przeciągając się w wygodnym łóżku. Kątem oka spojrzał na zegar, wiszący na ścianie. Gdy wybiła równo ósma postanowił wstać. Powolnym ruchem podniósł się do pozycji siedzącej, następnie zrzucając nogi na puchaty, beżowy dywan opuścił łóżko, kierując się w stronę okna. Zbadał wzrokiem pogodę i spojrzał na termometr, który wskazywał równo czternaście stopni Celsjusza. Odwrócił się na pięcie i podążył w stronę garderoby. Wybrał czyste bokserki, bluzkę w czarno-białe paski, ciemne jeansy oraz kurtkę wykonaną z równie ciemnego jeansu. Wziąwszy ubrania, szybko znalazł się w łazience, gdzie pośpiesznie narzucił je na siebie narzucił oraz wykonał poranną toaletę.
Wyszedł z łazienki, kierując się do wyjścia ze swojej sypialni. Korytarzykiem przeszedł do spiralnych schodów i po chwili znalazł się na pierwszym piętrze swojego dwupoziomowego apartamentu.
Doszedł do kuchni, w której przygotował sobie szybkie śniadanie, uprzednio pijąc kubek ciepłej kawy – dwie kanapki z szynką, żółtym serem oraz pomidorem, zobaczywszy godzinę na zegarku od kuchenki, wziął swoje śniadanie i pokierował się do wyjścia z mieszkania. Nałożył białe trampki marki Converse oraz zamknąwszy za sobą drzwi, udał się na dół, do hallu.
***
            Ziewnął głośno, przecierając zmęczone oczy i jednocześnie uśmiechając się na widok Louis’a, idącego w jego stronę. Szatyn pomachał mu oraz odwzajemniając uśmiech, przystanął przy blondynie.
- Jak tam? – spytał Louis, wyjmując telefon z kieszeni.
- Nie widać? – odpowiedział pytaniem na pytanie, Niall. - Jestem wrakiem człowieka, który się nie wyspał. Wyglądam jak świętej pamięci prababcia Zosia, dołuje mnie fakt, że przed nami parę godzin prób, jestem głodny i tęsknie za łóżkiem.  - Gdy Horan skończył swój monolog oraz przestał gestykulować rękoma, zdziwiony popatrzył na Tomlinsona – A ty czemu nie wyglądasz jak wrak człowieka?
- Oh, dzięki. Schlebiasz mi, Horan, oj, schlebiasz mi. – uśmiechnął się tryumfalnie starszy. - To po prostu czysta magia.
Mimo zmęczenia Niall roześmiał się głośno, słuchając słów przyjaciela.
- Która godzina? – zagadał blondyn, po chwili ciszy.
- Równo wpół do dziewiątej. Paul powinien zaraz być, a Liam’a, Zayn’a i Harry’ego nadal nie ma.
- Raczej Liam’a dziś nie będzie, w ogóle. – odezwał się Styles, który jak na zawołanie przed chwilą, niezauważony wyszedł z windy.
- A to czemu?
- Przeziębił się. Gorączka i takie tam sprawy. Zayn u niego jest i zaraz powinien do nas dołączyć, nie wiem czy bez Liam’a próba będzie mieć jakiś sens.
- Faktycznie, ale z drugiej strony to dobrze. Liam zasłużył na odpoczynek od pracy, zmienił się, nie? – zauważył farbowany, uważnie przyglądając się przyjaciołom.
- Prawdę mówiąc, ja te zmiany już dawno zauważyłem. Chciałem z nim porozmawiać, ale wszyscy dobrze wiemy, że Zayn’owi by najpierw o czymś ważnym powiedział, później nam. – mruknął Lou.
- Zayn wie. – powiedział pewnie Harry – Tylko nie chce mi powiedzieć, wam pewnie również nie powie. Twierdzi, że jeśli Liam zdecyduje się nam to wyjaśnić to będzie najlepiej, jednak sam Malik tego nie zdradzi.
- To musi być coś poważnego, bo Liam nie robi z byle czego problemów. – stwierdził Horan.
- Zayn również. – dopowiedział najmłodszy.
Nastąpiła chwila ciszy. Była to niekomfortowa cisza, który rzadko miała miejsce w towarzystwie członków zespołu.
- Wiecie, co? Głupio wyszło, powinniśmy o tym wcześniej porozmawiać z Liam’em. Jesteśmy jak bracia, nie? Zawsze i na zawsze razem, chłopcy. – szepnął Louis, spuszczając głowę – Nie chcę, żeby coś to popsuło i jestem pewny, że wy, jak i Zayn oraz Liam, też tego nie chcecie.
- Nie chcemy. – mruknęli obydwoje z poczuciem winy, a potem całą trójką się przytulili.
***
- Kiedy raczyłeś mi to powiedzieć?! – krzyknął szatyn, miażdżąc spojrzeniem Liam’a.
- Ja..
- Tak, właśnie Ty! Kiedy?! Odpowiedz mi na te głupie pytanie! Chociaż raz zachowaj się jak mężczyzna! – uderzył ręką w stół.
- Louis, ja..
- Zamknij się! Nie wymawiaj więcej mojego imienia! Nie chcę cię znać!
- Ale.. Błagam, daj mi wytłumaczyć! – szepnął Payne, załamanym głosem.
- Nie, miałeś szanse mi to wszystko powiedzieć! Nie chce się przyjaźnić z kłamcą, który mnie jest we mnie zakochany!
- Wysłuchaj mnie, proszę. – Liam podszedł do niego.
- Nie zbliżaj się do mnie! Nie masz prawa mnie dotykać, ani na mnie patrzeć, pedale! Brzydzę się tobą!
Zabolało.
            Liam obudził się z krzykiem, cały zapłakany i mokry od potu. Trząsł się ze strachu. Przed chwilą śnił mu się najgorszy koszmar w jego życiu, który może stać się prawdziwy. Nie musi, ale może.
Skulił się w łóżku, podciągając kolana pod brodę oraz obejmując nogi ramionami.
Zadrżał ze strachu, gdy poczuł czyjeś ramiona, oplatające jego ciało.
- Spokojnie, to tylko ja. – szepnął Zayn, nad uchem przyjaciela. – Co się stało, Li? – spytał, kojącym głosem.
Ciemny blondyn nie odpowiedział, w ogóle nie zareagował na pytanie bruneta. Myślami był w swoim śnie, a raczej koszmarze.
Malik zbadał go spojrzeniem, zaczął go lekko kołysać, kiedy spostrzegł, jak Liam drży – Co się stało?
Nie uzyskał odpowiedzi, lecz usłyszał szloch Payne’a. Mocniej zacisnął jego ramiona, pozwalając, aby Liam położył się, opierając głowę o jego brzuch. Zayn starł kciukiem łzy Liam’a, nucąc mu nad uchem uspokajającą melodię.
Siedzieli długo w ciszy, Malik wiedział, że Liam mu powie. Teraz, za parę minut, ale powie.
- Zayn… - wyjąkał Liam.
- Tak?
- Ja.. i on.. on się dowiedział.. i poszedł.. nazwał mnie pedałem i uciekł, rozumiesz? Boję się – szepnął, wybuchając większym płaczem.
- Ciii.. – szeptał Zayn – Spokojnie Liam, jestem tu. Nic ci się nie stanie, nie pozwolę na to. Opowiedz jeszcze raz, wolniej.
Liam spuścił wzrok i zaczął bawić się zamkiem od czarnej bluzy Malika – Miałem.. ehm.. sen. Śnił.. Śnił mi się on. Był tam on i ja.. i on wiedział, wiesz? Wiedział, że go.. że go kocham. I on.. powiedział, że nie chce mnie znać.. brzydził się mną. Wyzwał mnie od pedałów.. i..i.. – głos chłopaka się załamał, nie był w stanie mówić, połykając własne łzy.
Zayn patrzył na przyjaciela ze współczuciem, przycisnął go do siebie, pocierając jego plecy i obiecując, że wszystko będzie dobrze, chociaż sam nie był tego pewny. – Wystarczy – szepnął.
Brunet bał się o Liama, bał się, że chłopak nie wytrzyma i sobie coś zrobi, a Zayn nie będzie umiał go powstrzymać.
Payne powoli podniósł się na łokciach, patrząc w piwne tęczówki czarnowłosego.
- Boję się, tak cholernie się boję, że ten sen okaże się prawdziwy i on się dowie.
- On taki nie jest, dobrze o tym wiesz. – odpowiedział, wiedząc, że w obecności Liama, nie powinien mówić tego imienia.
- Obiecuj, że on się o tym nie dowie. Obiecuj, że nie dopuścisz do tego.. Błagam, Zayn. Pomóż mi!
- Jestem twoim przyjacielem.. Kocham cię, Liam. Obiecuję.
- Też cię kocham, Zayn. Dziękuję. – szepnął, zamykając oczy.
***
- Cześć chłopcy – przywitał się Paul, który przed chwilą wraz z Andym wszedł do hallu. – Gdzie Liam i Zayn?
- Liam jest chory. – mruknął Harry, nadal zły, po wczorajszym zachowaniu menagera.
- Jak to? Co mu się stało? Czemu do mnie nie zadzwoniliście?
- Nie udawaj, że cię to interesuję, czy , że się martwisz.  – burknął Styles.
- Harry, przystopuj. – szepnął mu na ucho Louis, lekko ściskając ramię młodszego.
Paul nie skomentował zachowania chłopaka – A co z Zayn’em?
- Nic. – wzruszył ramionami Niall – Pewnie jest u Liam’a.
- Zaraz to sprawdzimy. – mruknął Higgins pod nosem – Chłopcy, na górę.
Po chwili, cała piątka znalazła się w windzie i jechała na ostatnie piętro. Gdy usłyszeli dobre znany im dźwięk, wyszli i udali się do mieszkania Liam’a.
Niall zapukał lekko, lecz gdy nie usłyszał odpowiedzi, pozwolił sobie na otworzenie drzwi. Paul na przodzie wszedł do apartamentu, za nim zespół z ochroniarzem.
- Zobaczę, czy są w sypialni. – ogłosił Harry, po czym wszedł po spiralnych schodach na drugie piętro, następnie udał się małym korytarzykiem pod znany mu pokój. Odczekał chwilą, zastanawiając się czy wchodzić. Po przemyśleniu otworzył drzwi i po chwili zobaczył swoich przyjaciół śpiących na jednym łóżku. Styles uśmiechnął się na sam widok.
Nie mógł się powstrzymać i zrobi zdjęcie swoim telefonem.
Cicho stawiając stopy na panelach podszedł do łóżka i lekko szturchnął Zayn’a.
- Co się dzieje? – wymamrotał zaspany mulat.
- Paul przyjechał. Lekko się spóźniłeś.
- O cholera. – Zayn szybkim, lecz również delikatnym ruchem wstał z łóżka. Napisał Liam’owi liścik na kartce, w którym wyjaśnił powód szybkiego opuszczenia mieszkania Payne’a, po czym szybkim krokiem wyszedł z sypialni, następnie schodami w dół i już znalazł się przy wyjściu.
- Będę gotowy za pięć minut. – powiedział na odchodnym.
Biegiem wpadł do swojego apartamentu, sięgnął po portfel oraz telefon i szybko przejrzał się w lustrze, poprawiając niedoskonałości. Chwycił klucz i wyszedł z mieszkania, uprzednio je zamykając.
Szybko znalazł się na dole, gdzie ze sztucznym uśmiechem przywitał się z recepcjonistką. Zobaczywszy przyjaciół, menagera i Andy’iego ruszył w ich stronę. Powiedział krótkie ‘ już jestem ‘ i wyszedł z kompleksu.

8 komentarzy:

  1. Wspaniałe.! <3
    Zayn w twoim opowiadaniu jest mega słodki i zachowuje się jak prawdziwy przyjaciel :)
    Masz świetny styl pisania :D
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział
    Pozdrawiam
    ~Karolina.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu, jak zaczełaś opisywać ten san ja myślałam, że to prawda. Kurde szkoda mi Liama. Jest taki kruchy i delikatny. A Zayn ah, wzór przyjaciela. Kocham go w tym opowiadaniu, jest taki czuły i słodki, kiedy martwi się o Liama. To chyba tyle odemnie. Czekam na kolejny, całuję IzaaMalik :) x

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezu, jak zaczełaś opisywać ten san ja myślałam, że to prawda. Kurde szkoda mi Liama. Jest taki kruchy i delikatny. A Zayn ah, wzór przyjaciela. Kocham go w tym opowiadaniu, jest taki czuły i słodki, kiedy martwi się o Liama. To chyba tyle odemnie. Czekam na kolejny, całuję IzaaMalik :) x

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowne, dla mnie jest przyjemnością czytać twój blog :) słownictwo jest powalające i w ogóle wszystko!
    nie mogę doczekać się kolejnego :)
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  5. genialne !! kocham to opowiadanie ! *___*
    *myślałam, że ten sen to prawda. mało zawału nie dostałam ! szkoda mi Li bo wiem, ze Loui jest tu zakochany w Eleanor -,- mam jednak nadzieję na zmianę ;DD
    *Zayn, jejuu jaki on opiekuńczy ! <33
    czekam na nn ;D
    @kika1613

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, dawaj nowy rodział! Proszę Cię bardzo, juz nie moge się dovzekać.:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć! Słyszałaś już o Stowarzyszeniu zrzeszającym blogi na temat chłopaków z One Direction? Nie? No to na co ty dziewczyno czekasz?! Wbijaj do nas: http://ff-1d.blogspot.com/ i czym prędzej zapisuj się, by stać się częścią niesamowitej społeczności, jaką są wszystkie Directioners. Nie zapomnij powiedzieć o nas znajomym!

    OdpowiedzUsuń
  8. Hey . Mogę Cię prosić abyś ...
    .. NIGDY PRZENIGDY NIE KOŃCZYŁA TEGO BLOGA ? <3
    On jest cu-do-wny !
    Proszę Cię, kiedy następny rozdział ? Jesteś cudowna +dodaję do obserwowanych

    OdpowiedzUsuń